Telefon spod Krosna wstrząsnął studiem. Emocje w Kanale Zero
Emigranci, politycy i historyczne resentymenty – tak w skrócie można opisać burzliwą debatę, która rozgorzała w środę 22 lipca w programie Kanału Zero. Po emisji odcinka poświęconego napięciom wokół obywateli Ukrainy w Polsce, największe poruszenie wywołał nie polityk, ale anonimowy widz – pan Artur, emigracyjny 67-latek z Norwegii, który swoje korzenie ma w Krośnie i okolicach. Jego ostre słowa pod adresem tezy o bliskości kulturowej Polaków i Ukraińców sprawiły, że w studiu momentalnie zapanowała gorąca atmosfera.
Krośnianin z Norwegii: mocny głos z emigracji
Pan Artur, który Polskę opuścił w 2001 roku, spędził wcześniej ponad sześć lat w Stanach Zjednoczonych, a potem w Anglii, zanim na stałe osiadł w Norwegii. W rozmowie z prowadzącym Jackiem Prusinowskim podkreślał, że od dziecka uczy się go, by nienawidzić Polaków – tak według niego mówili mu ukraińscy rówieśnicy podczas ognisk w Bieszczadach w latach 80. Te wspomnienia wciąż brzmią mu w uszach.
W dalszej części rozmowy zarzucił gościom studia, że „gadają głupoty” i są oderwani od rzeczywistości, a on sam – dzięki ćwierćwieczu doświadczeń emigracyjnych i pracy zarówno z Rosjanami, jak i Ukraińcami – przekonuje, że różnice kulturowe są fundamentalne, a nie pozorne.Jeżeli słyszę, że ktoś mówi, że Latynosi, Kubańczycy czy tam z Ameryki Środkowej, oni są chrześcijanie, oni są kulturowo podobni do nas, Ukraińcy są kulturowo podobni do nas, to są ludzie, którzy za przeproszeniem, w d.... byli i g.... widzieli
Z kroniki policyjnej: Krośnieńska Komenda Miejskiej Policji: sylwetki kadry kierowniczej →Pan Artur, widz z Norwegii związany z Krosnem
Politycy kontra widz: Ikonowicz, Ferek i Kowalski w ogniu odpowiedzi
Jako pierwszy zareagował Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Kpiarskim tonem stwierdził: „Drogi Panie, nie wszyscy niestety pochodzą spod Krosna. I to jest nieszczęście”. Gdy pan Artur kontynuował wywód o zderzeniu odmiennych kultur, Ikonowicz odciął się krótko: „To co Pan prezentuje to jest raczej bezmyślność, a nie myślenie”. Z kolei Jakub Ferek z partii Razem postawił na anegdotę. Opowiedział o swojej narzeczonej – Ukraince z polskimi korzeniami i polskim obywatelstwem, która ukończyła prawo w Polsce i otwiera własny biznes. Jej rodzice na Ukrainie o Banderze wypowiadają się wyłącznie negatywnie, a sam Ferek podkreślił, że podczas wielu pobytów na Ukrainie zawsze był traktowany jak swój. Przestrzegł przed generalizowaniem: „Ludzie są różni, niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzą”.
Najbardziej zdecydowane stanowisko zaprezentował Janusz Kowalski, poseł niezrzeszony (dawniej PiS). Stwierdził, że prawica musi wygrać wybory z programem odesłania wszystkich Ukraińców na Ukrainę. Zaproponował też natychmiastową likwidację przepisów wyborczych zwalniających mniejszości narodowe z progu 5%. Ostrzegł, że w przyszłym Sejmie może pojawić się lista ukraińska, a kilku posłów o banderowskich poglądach mogłoby stać się języczkiem u wagi. Mimo ostrego języka polityk pozdrowił pana Artura i zachęcił go do powrotu do Krosna, proponując jednocześnie podatek liniowy w wysokości 10-12%, który miałby skłonić emigrantów po 2004 roku do powrotu do ojczyzny.
Spór o listy śmierci i przepisy wyborcze – czy można obciążać cały naród?
W debacie nie zabrakło także wątku kontrowersyjnej listy, na której według Michała Nieznańskiego z Konfederacji mieli znajdować się m.in. wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak oraz Rafał Mekler, związane z protestami transportowymi. Padł argument, że żadne cywilizowane państwo nie prowadzi podobnych wykazów. Odpowiedział mu Piotr Ikonowicz, przypominając o istnieniu analogicznej listy wymieniającej polityków lewicy z adresami i nawołującej do mordu. „Mówienie, że za tę aberracją absolutną odpowiada cały naród, jest bezczelnym i naiwnym kłamstwem” – powiedział Ikonowicz. Dyskusja pokazała, jak łatwo w gorącej atmosferze przejść od jednostkowego przypadku do obciążania całych społeczności.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla społeczności Krosna i okolic? Region Podkarpacia od lat jest miejscem styku kultur – przygranicznym, gdzie emigracja zarobkowa i historyczne relacje polsko-ukraińskie mają głębokie korzenie. Głos pana Artura, choć ostry, odzwierciedla frustracje części mieszkańców, którzy na co dzień mierzą się z wyzwaniami wielokulturowości. Decyzje o ewentualnym zaostrzeniu polityki wobec obywateli Ukrainy, czy o zmianach w prawie wyborczym, mogą bezpośrednio wpłynąć na lokalny rynek pracy, sąsiedzkie relacje i poczucie bezpieczeństwa.
Debata w Kanale Zero nie przyniosła jednoznacznych wniosków. Pan Artur swoim telefonem spod Krosna udowodnił, że nawet mieszkaniec oddalonej o tysiące kilometrów Norwegii może wstrząsnąć medialnym studiem. Jak dalej potoczą się prace nad przepisami wyborczymi i czy politycy zdecydują się na masowe odsyłanie Ukraińców – to pytania, które pozostają otwarte, a ich rozstrzygnięcie może rzutować na codzienność wielu mieszkańców regionu. Źródłem informacji jest debata w Kanale Zero z 22 lipca bieżącego roku.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!